Osoby:Jerzy Łazewski, Elżbieta Pejko, Szczepan Szczykno
Date:Lipiec 15, 2012

Anhelli

Anhelli – Juliusz Słowacki
Reżyseria: Szczepan Szczykno
Występują: Jerzy Łazewski, Elżbieta Pejko

Recenzja

Psychodeliczny Anhelli

Przestrzeń teatralna opakowana w podświetloną folię. Majaczą na jej tle sylwetki zesłańców syberyjskich. Dwoje ludzi zagubionych w tym pośmiertnym pejzażu to przybysze wprost z teatru Becketta i Ionesco.

Anhelli w reżyserii Szczepana Szczykno, wystawiony 13 grudnia w Klubie Kultury Falenica, nie ma nic wspólnego ze szkolnym romantyzmem. To podróż przez koszmarny - ale oczyszczający sen o wierze, zwątpieniu, samotności i szaleństwie

Anhelli powstał podczas pielgrzymki Słowackiego do Ziemi Świętej sześć lat po powstaniu listopadowym. Według Zygmunta Krasińskiego był najlepszym utworem poety. Nie da się ukryć, że jest to dramat trudny. Niejasny, mroczny i skomplikowany. Słowacki upatruje nadziei na odrodzenie moralne Polaków w pierwotnych religiach syberyjskich.

Anhelli, młody zesłaniec – ‚człowiek – anioł o Chrystusowej twarzy’ ( w tej roli filigranowa Elżbieta Pejko) zostaje wybrany przez syberyjskiego czarownika na jego następcę. Szaman (Jerzy Łazewski) prowadzi Anhellego przez krainę umarłych, dokonuje cudów niczym Chrystus, wprowadza młodzieńca w stan ekstazy i przekazuje mu ostatecznie swoje powołanie. Skłócona diaspora polska zaprzepaszcza jednak szansę odrodzenia i odrzuca ofiarę szamana.

Anhelli Spektakl reż. Szczepan Szczykno

Anhelli reż. Szczepan Szczykno

Spektakl nie jest wyłącznie odtworzeniem tekstu Juliusza Słowackiego. Aktorzy poruszają się w kosmicznym bezczasie, w nerwowym rytmie nieustannie obecnej w tle spektaklu harfy (wielkie brawa należą się grającej na niej Małgorzacie Komorowskiej). Bohaterem spektaklu wydaje się również (nieteatralna z pozoru) przestrzeń. Anhelli został wystawiony w piwnicznym korytarzu Klubu Kultury, a krata, która dzieli ów korytarz stała się głównym elementem scenografii. Bohaterowie, umieszczeni w tych odrealnionych dekoracjach są współcześni, a jednocześnie – być może dzięki językowi dramatu – archaiczni. Przypominają zombie lub dwójkę obłąkanych dzieci. Dzięki zawieszeniu akcji w specyficznej próżni „Anhelli” staje się niepokojąco uniwersalny i aktualny do bólu. (sb)

Szczepan Szczykno

- Wydaje mi się, że Słowacki ma zupełnie inną koncepcję polskości niż Mickiewicz – mówi reżyser Szczepan Szczykno. Według Mickiewicza Polska jest Chrystusem, który cierpi i zbawi wszystkie narody. Słowacki powiada, że Polska nie jest Chrystusem. Polska jest kłótliwą sforą ludzi, którzy powinni się odrodzić do korzeni. Szamanizm, który był pierwotną religią ludów sybirskich, daje – według Słowackiego – możliwość odrodzenia. Jeśli spojrzymy w głąb siebie, nie będziemy cierpieć dla samego cierpienia – komentuje Szczykno – Nie trzeba tu w zasadzie wszystkiego rozumieć – dodaje. – To się czuje.

To prawda. „Anhelli” w reżyserii Szczepana Szczykno nie pozostawia widza obojętnym. Przedstawienie trwa w odbiorcy jeszcze długo po ostatnich słowach dramatu.

Recenzja